FreshMail.pl

Jaki masz wpływ na uczucia zapisane w ciele?

with 2 komentarze

O czym pamiętają twoje komórki?

Eksperci WHO prognozują, że w ciągu najbliższych kilku lat, w krajach wysokorozwiniętych, zwiększy się zapadalność na choroby psychosomatyczne, wynikające z tłumionych stanów depresyjnych i lękowych. Takim stanom sprzyja uprzedmiotowienie człowieka, nierównowaga potrzeb, brak indywidualnych priorytetów lub niemożność ich zrealizowania. To wszystko sprzyja kształtowaniu się wzorców, które przyczyniają się do zachwiania równowagi emocjonalnej, która maskuje się pod postacią dolegliwości w obrębie ciała. 

Odkąd sięgam pamięcią wstecz, wiem, że w swoim życiu co najmniej kilkanaście razy, odcinałam się od własnej wrażliwości, działałam pod presją strachu, starałam się za wszelką cenę unikać konfliktów i często stosowałam pewną dwulicowość wartości. Zdarzało mi się deklarować wobec siebie moje wartości aspiracyjne a zupełnie innymi kierowałam się w życiu. Paradoksalnie w obronie przed wystawieniem własnych uczuć na szwank, robiłam sobie krzywdę.

 

Obronie przed uczuciami towarzyszy napięcie mięśniowe. Mózg otrzymuje sygnał do pobudzania wadliwej postawy ciała (skolioza) i oddychania, bo to właśnie dzieje się z twoim ciałem, ilekroć zaprzeczasz informacjom z niego płynącym. Kodujesz we własnym ciele, z pomocą nieoceniającego, czy to dobrze czy źle, mózgu - negatywne wzorce. Ciało cierpi pod presją nadmiernej kontroli tego, co powinno odczuwać.

Nie jesteśmy w stanie dać innym ludziom, tego czego potrzebują, jeśli same tego nie mamy.

Nie stanowimy i nie możemy stanowić wzorów do naśladowania, jeśli żyjemy w sprzeczności do tego kim jesteśmy i jeśli wydaje nam się, że musimy stale siebie kontrolować i dopasowywać się do innych. Jeśli stawiamy siebie pod presją problemu do rozwiązania, bo zwykle presja stoi w sprzeczności z naszą reakcją emocjonalną.
Nie o to chodzi w życiu i w rozwoju.

 

Pomiędzy dyskomfortem, potrzebnym do rozwoju człowieka a permanentnym stanem taśmy produkcyjnej, jest cienka granica, związana ze stanem naszych uczuć, z którymi warto być w kontakcie. Bo tylko tak nie zatracamy siebie. I cieszymy się pełnią zdrowia.
Ciekawie pisze o tym autor książki "Kim jesteśmy - a kim moglibyśmy być" Gerald Huther, neurobiolog  
„(...) Tutaj nie są już potrzebni ludzie funkcjonujący prawie jak maszyny, lecz tacy, którzy potrafią myśleć i współtworzyć, którzy wnoszą coś od siebie, popełniają błędy, aby się na nich uczyć, którzy wspólnie z innymi poszukują nowych rozwiązań, którzy mają ochotę, na przekraczanie wraz z innymi własnych granic. (...)”

Mózg nigdy nie poddaje ocenie twoich próśb ani nawyków.

Ciało jest przyjacielem, bo często ostrzega cię przed tym, że ktoś przekroczył twoją granicę wrażliwości. Informuje cię także, o tym że destabilizujesz się, z powodu oddalania rzeczy dla ciebie niezbędnych do równowagi fizjologicznej. Nie ma zatem takiego powodu, dla którego ukrywanie tego, co czujesz, ma przynieść ci spodziewaną korzyść, w postaci spełnionego i zdrowego życia. Chyba, że tym powodem jest przetrwanie.
I jeśli czujesz, że twoje życie to tak naprawdę walka albo ucieczka, to znak, że działasz instynktownie aby przetrwać, względnie przeczekać jakiś bardzo trudny okres w swoim życiu. A w przyszłości i tak masz plan zrobić krok do przodu.  Pamiętaj jednak, że twoja przyszłość dzieje się dziś, bo każdego dnia przeżywasz tylko dzisiejszy dzień. I jeśli oczekujesz lepszej jakości we własnym życiu, to plan przetrwania jest strategią działania, skierowaną na cel krótkoterminowy. I mało ma wspólnego z rozwojem.

 

Najnowsze wyniki badań nad mózgiem, nie pozostawiają wątpliwości – nasz mózg kształtuje się zależnie od tego, w jaki sposób, do czego i z jak wielkim entuzjazmem go używamy. Innymi słowy, mózg nie działa w pojedynkę, co oznacza, że nie da się go wytrenować bez harmonii ciała i emocji. Nie bez znaczenia jest też środowisko, w jakim przebywamy, ludzie jakimi się otaczamy, styl życia jaki prowadzimy. Im więcej w naszym życiu obrony przed tym, co zgodne z naszą ludzką naturą, tym intensywniej utrwalamy w sobie szkodliwe dla rozwoju wzorce. W rozwoju bowiem, to co przebiega wolniej, jest silniej narażone na wpływ czynników zewnętrznych. Dlatego od wzorca tych czynników bardzo wiele zależy, dla jakości naszego życia.

Jako ludzie lubimy proste rozwiązania i wyjaśnienia, a najbardziej takie, które sugerują, że inni są winni temu, że coś nam się w życiu, nie udaje. Pomyśl jednak przez chwilę, czy nie jest tak że w swoim życiu, oczekujesz efektów, które tak naprawdę nigdy nie stały się udziałem twoich myśli czy nawyków. 

Właściwie, od samego początku powstania ludzkiego mózgu, okazuje się, że posiada on taki zakres możliwości, których żaden człowiek nie potrzebuje. Wyjątkowość naszego mózgu, która jest różnicą  fundamentalną, pomiędzy nami a zwierzętami, to rozwinięta kora przedczołowa. Ona determinuje nasze przetrwanie w społeczeństwie i służy naszemu rozwojowi. Obnaża prawdę o nas – nie jesteśmy w stanie przetrwać bez relacji z drugim człowiekiem i bez oddziaływań innych ludzkich mózgów (neurony lustrzane), nie wykształcimy w sobie potencjału.
Gerald Huther w książce „Kim jesteśmy a kim moglibyśmy być”, zwraca uwagę na bodaj najistotniejszy aspekt wieloletnich badań, nad mózgiem ludzkim. A mianowicie na rodzaj tych relacji, intencję ich tworzenia i konsekwencje. Według autora, aktualnie ludzkie relacje zdominował strach, który z neurobiologicznego punktu widzenia, działa na mózg silniej niż jakakolwiek inna emocja.
Strach jednoczy ludzi, w sytuacjach kiedy jest wspólny problem i przynosi korzyść w postaci obniżenia poziomu lęku. To strach pozwala tworzyć więzi z innymi osobami, z którymi w innych warunkach prawdopodobnie nie weszlibyśmy w bliską relację. (strach przed samotnością, strach przed trwaniem w sytuacji przemocy, strach przed wyrzuceniem z pracy, strach przed odrzuceniem, strach przed byciem bezdzietnym, etc; )

 

Pod wpływem strachu, funkcjonujemy poza rzeczywistością a często w sprzeczności do własnych pragnień i wartości. Strach jest zawsze subiektywny i wynika z naszej indywidualnej oceny, popartej przekonaniami o świecie. A te powstają po przeżytych doświadczeniach.  I o ile wspólnota doświadczeń, sprzyja zrozumieniu  czyichś uczuć, o tyle nie uczy samodzielnego działania i nie sprzyja rozwojowi. W strachu człowiek jest zniewolony, dlatego, że intencja idąca za strachem to niszczenie (niszczenie problemu i jego skutków). Poza tym często w strachu, człowiek postępuje instynktownie, walczy lub ucieka.
 
Z punktu widzenia funkcjonowania mózgu, destabilizacja a nawet rozpad, to doświadczenia dobre dla jego rozwoju. Bo prowadzą do czegoś nowego. Mózg ma szansę wykształcić nowe połączenia neuronalne, za każdym razem, kiedy wprowadzamy w nasze życie zmiany. Wszystko jednak zależy od tego, jakie oddziaływania środowiskowe mamy w zanadrzu. I tutaj jest zasadniczy problem społeczny.
Presja, naciski społeczne, wzbudzanie ideologii rekordowej efektywności, stres, nadmiar bodźców, konsumpcjonizm, pomijanie uczuć i wartości, ponownie prowadzi do znanych naszemu mózgowi strategii przetrwania a nie rozwoju. Te wzorce zachowania są głęboko zakorzenione w nas, jeszcze z pomocą genów, dlatego potrzeba bezwzględnej samodyscypliny w zakresie higieny emocjonalnej i pogłębienia kontaktu z samą sobą, aby móc dotrzeć do potencjału, jaki w nas tkwi.
Tym, co może nas wzmocnić, pomóc nam żyć w zgodzie z samym sobą, budować relacje oparte na intencjach tworzenia oraz w ogólnym rozrachunku, to co czyni nasze samopoczucie dobrym, jest entuzjazm.
Strach zniewala, uruchamia strategie związane z przetrwaniem czyli walkę lub ucieczkę a w ostateczności bezradność. Powoduje, że w mózgu umacniają się ścieżki połączeń neuronalnych, związane z tym, co nas ogranicza i podtrzymuje fałszywą wizję rzeczywistości pełnej pecha, niesprzyjających okoliczności, toksycznych osób, etc;  Problemów tego świata nie można rozwiązać tym samym sposobem myślenia, który je stworzył. „  twierdził Albert Einstein.
Tym, co czyni nas wolnymi ludźmi, jest entuzjazm. Dzięki niemu, mamy intencję tworzenia, wspierania siebie wzajemnie, budowania, dzielenia się, dodawania sobie wzajemnie odwagi a nade wszystko przyjęcia odpowiedzialności, za to, co dzieje się w naszym życiu. Stąd może warto wziąć sobie do serca słowa Alberta Schweizera? „Sposobem na zbawienie świata, nie jest użycie innych środków, lecz zmiana poglądów”
Nasz mózg zoptymalizowany jest do bieżącego szukania rozwiązań i kreowania pomysłów a nie przyswajania informacji i zapamiętywania faktów.  Powinien być ciągle aktualizowany o nowe doświadczenia, idące daleko poza granicami naszych przekonań. Takie, które można poczuć w ciele, objąć emocjami i po których mawia się - zaufałam własnej intuicji, poddałam się życiu,  jakiego dla siebie pragnę, zawierzyłam mojemu ciału i potrzebom, etc;

 

[optinform]

 

A teraz mam do Ciebie pytanie – czy oczekujesz zachowań, emocji i myślenia od innych, które nigdy nie były twoim udziałem?

 

Ania Czupryniak-Fabiniak
Follow Ania Czupryniak-Fabiniak:

Cześć, mam na imię Ania. Jestem pedagogiem zdrowia i pomagam kobietom zrobić przestrzeń dla emocji w życiu. Pokażę Ci jak zadbać o higienę psychoemocjonalną, jak zaakceptować zróżnicowane stany emocjonalne i odkryć własne zasoby osobiste, do dokonywania zmian w nawykach. Nauczę cię radzić sobie z emocjami na co dzień i będę wspierała Twoje starania na ścieżkach autoempatii.

  • Aniu, dziękuję Ci za Twój komentarz 🙂

  • Bardzo dużo informacji, które dają do myślenia. Bardzo podoba mi się wątek związany z entuzjazmem – tworzenie, może być sposobem na oddalenie i spojrzenie z dystansem, a także na zatrzymanie i przyglądanie się sobie. Moja wakacyjna inicjatywa związana z tworzeniem opiera się właśnie na takich założeniach 🙂

Pozostańmy w kontakcie

ryzyko
Chcesz otrzymywać aktualne informacje? Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI tej strony.

FreshMail.pl