FreshMail.pl

Jesteś zła czy czujesz złość?

with 1 komentarz
Czuję złość. Czuję ją w sobie bardzo intensywnie. Przyglądam się, jak narasta, ilekroć nie znajduję ukojenia własnego lęku, o bezpieczeństwo moje, mojej rodziny, kobiet, dzieci i ludzi starszych.
Już dawno przestałam śledzić regularnie wiadomości. Telewizję włączam tylko w porze dobranocki, żeby mój synek mógł obejrzeć sobie 3 swoje ulubione bajki. Oglądamy je często razem. Bo świat bajek, które ogląda mój syn jest światem wartości uniwersalnych. Zgodnych z naszym postrzeganiem poczucia szczęścia – jest tam uważność chwili, przyjaźń, dążenie do równowagi.

Tymczasem ja czuję złość. O czym ona do mnie mówi?

Może o tym, że ktoś naruszył dawno temu moje granice a tamta przeszłość wraca, ilekroć okoliczności ją zobrazują? Może o tym, że kiedyś ktoś mówił, że „powinnam być grzeczna” a grzeczne dziewczynki nie złoszczą się? Może także o tym, że uświadomiłam sobie, jak ważny jest fundament miłości bezwarunkowej, którego brak może odbić się niechcianym echem, jeśli okoliczności znów będą sprzyjać ujawnieniu tego deficytu?
Złość jest emocją wrodzoną. Najbardziej pierwotną i ma znaczenie, dla naszego przetrwania, bo zwykle idzie w parze z niezaspokojonymi potrzebami pierwszego rzędu. Złość pojawia się z chwilą, kiedy dostajesz informację od swojego ciała, że nie dostało czegoś, co było mu potrzebne.

Przykład

Marta przed wyjściem do pracy zjadła lekkie śniadanie. Tak naprawdę zjadła w biegu pomiędzy szykowaniem córki do szkoły a jazdą samochodem. W biurze miała pilne zlecenie do wykonania. Termin gonił termin, a w kolejce czekały jeszcze zaległe telefony do klientów. W ciągu 8 godzin, wyszła tylko raz do toalety i pomiędzy telefonami do klientów, przegryzła batonik. Wracając do domu, wpadła po córkę do szkoły i do pobliskiego sklepu. Kiedy dotarły do domu, Marta poczuła się słabo. Ścisnęło ją w żołądku i trochę zakręciło się jej w głowie. „jestem zmęczona” – pomyślała.
Córka domagała się obiadu, którego Marta jeszcze nie ugotowała, więc żeby zaspokoić głód córki, zrobiła jej kanapkę. Potem Marta zajęła się kilkoma rzeczami naraz: wstawiła obiad, pranie i naczynia do zmywarki. Zaczęła też pomagać córce w odrabianiu pracy domowej, bo ta poprosiła ją o to. W międzyczasie pogryzała pieczywo dietetyczne. Córka nie rozumiała zadania, które Marta usiłowała wytłumaczyć jej, w najbardziej przystępny sposób. Marta wpadła w poirytowanie i zaczęła nerwowym tonem tłumaczyć po raz kolejny treść zadania…

Co było dalej?

Marta wybuchnęła gniewem i uderzyła pięścią w stół. „Wszystko na mojej głowie!” – wykrzyczała w powietrze.
Nie trudno się domyślić, że zachowanie Marty przestraszyło jej córkę. Nie trudno także uświadomić sobie, że była to sytuacja, której można było zapobiec.
W jaki sposób?
Kiedy czujesz głód, w pierwszej kolejności, powinnaś zadbać o zaspokojenie tej potrzeby. Pogryzanie w biegu, to nie jest optymalne dla Twojego organizmu zadbanie o zaspokojenie potrzeby głodu.
Zanim Marta odczuła złość, najpierw jej organizm sygnalizował jej głód. Gdyby Marta zrobiła sobie uczciwy time-out i przeanalizowała swój dzień, okazałaby się, że:
1. Nie była wobec siebie wystarczająco uważna, odkładając na potem należyte zaspokojenie potrzeby głodu.
2. Nie była uczciwa w relacji z córką, którą powinna była uprzedzić choćby słowami – „Czuję głód i narastającą z tego powodu frustrację. Potrzebuję zjeść dobry posiłek, tak jak ty. Proszę odłóżmy twoje zadanie, do czasu, dopóki, nie poczuję się najedzona i spokojna?"
3. Marta uspokajała wyraźne sygnały z ciała, mentalnym komunikatem: „jestem zmęczona” i niejasnym stwierdzeniem: „wszystko na moje głowie”. To stwierdzenie miało wytłumaczyć wybuch Marty, przed nią samą. Niejako ją usprawiedliwić.
Ale fakty były zgoła inne.
Ujmując to nieco kolokwialnie, Marta przez większość dnia karmiła swoją narastającą złość. Zamiast ją zauważyć, zaakceptować i zaspokoić idące za nią pragnienie ciała. Wzmacniała odczuwany w ciele niedostatek.

 

Żadne okoliczności nie usprawiedliwiają cię przed zaniedbywaniem potrzeb wynikających z fizjologii i potrzeb ciała, jeśli tylko potrafisz o siebie zadbać w tym względzie. W przeciwnym wypadku możesz oczekiwać, że twoje reakcje emocjonalne będą niewspółmierne z sytuacją, w jakiej się znajdziesz.

Jakie znasz sposoby na wyrażanie złości?

Wyrażanie złości, z powodu deficytu potrzeb, odbywać się może na różne sposoby.  Kobiety dąsają się, stosują kąśliwe uwagi, robią na przekór temu, czego pragną, krzyczą, płaczą, etc; Jakby mówienie wprost o swoich uczuciach, w tym o odczuwanej złości, było czymś wstydliwym bardziej niż reakcje pod jej wpływem. Wszelkie sposoby wyrażania złości opierają się na zachowaniach asertywnych lub agresywnych. Tłumienie złości, ignorowanie jej, sprzyja zachowaniom agresywnym i wybuchom fali emocji.

Jak zatem zadbać o asertywne wyrażanie złości?

Aby nauczyć się asertywnie wyrażać złość, trzeba zaakceptować ją jako emocję, która ma sens głębszy niż ci się wydaje. Zdecyduj, że opowiesz o tym co czujesz, zwłaszcza jeśli złość wzbudza w tobie zachowanie innej osoby. Mówienie o złości a nie jej odreagowywanie to asertywna forma wyrażania złości.
Warto w chwili, kiedy masz poczucie, że narasta w tobie złość, zadać sobie pytanie - o czym mówi moja złość? Jakiej potrzeby dotyczy?
A kiedy ją rozpoznasz, zastanów się, czy możesz tę potrzebę zaspokoić samodzielnie a jeśli nie, to kto lub co będzie Ci pomocne, w tym?
Następnie spróbuj wybrać sposób pełnego wyrażenia złości, który będzie miał dla ciebie konstruktywne efekty – to może być: krzyk w poduszkę, darcie kartek, intensywny ruch, najlepiej na świeżym powietrzu, pływanie, etc; Dzięki takim przykładom wyrażania złości, nikomu nie szkodzisz a sobie pomagasz rozładować napięcie emocjonalne, które może jeszcze w tobie tkwić, pomimo zaspokojenia potrzeby o którą domagała się złość.
Innymi sposobami wyrażania złości są: śpiew ( zwłaszcza u kobiet bardzo dobrze działa śpiewanie na całe gardło, piosenek zagrzewających do wzmocnienia pewności siebie), malowanie obrazów intuicyjnych ( emocjonalnych), praca w ogrodzie (szczególnie przekopywanie ziemi, sadzenie kwiatków), wypisywanie listów o złości, zwłaszcza kierowanej wobec kogoś,  które po odczuciu ulgi z pisania, należy z impetem podrzeć i wyrzucić.

 

[optinform]

Nie dokarmiaj własnej złości tłumiąc ją. Mów o niej i poczuj ją.

Kiedy czuję złość, która wynika z zachwianego w dzieciństwie poczucia bezpieczeństwa, nie mogę stać i obojętnie patrzeć, na to co się dzieje, w moim najbliższym otoczeniu. Mogę zadbać o to, aby wszystkie najbliższe mi relacje były spójne i zgodne z moimi wartościami a te, które takie nie są i nie będą, wyłączyć z pojęcia: „najbliższe”. To także forma akceptacji, co do nadchodzących zmian i podjęcie decyzji w kwestii wyboru tego, co mnie wzmacnia a co ogranicza.
Jeśli czyjeś zachowanie wobec ciebie ogranicza cię, możesz porozmawiać o tym, co czujesz, z tą osobą. Zareagować asertywnie czyli opierać się na faktach: „Słyszę, że podnosisz na mnie głos. Czuję złość, bo potrzebuję porozmawiać z tobą spokojnie.”

A co jeśli, pomimo twoich starań, druga strona, odpowiada agresją?

To zależy od ciebie. Możesz zachowywać się niczym „zdarta płyta” i powtarzać jak mantrę zdanie o tym, co widzisz lub słyszysz, wyrażać własne uczucie w stosunku do tego, co widzisz i słyszysz oraz prośbę. Ale możesz także w myślach zastosować filtr afirmacyjny (bardzo pomocny w rozmowie z bliską osobą, z którą raczej nie chcesz całkowicie zerwać kontaktu) np..: w postaci słów „ bez względu na to co mówisz i jak się zachowujesz wobec mnie, ja jestem sobą i taką siebie akceptuję” albo proste „jestem wdzięczna za to, że jestem sobą”. Mentalny trening samoakceptacji pomaga ci wyciszyć się w chwilach burzliwych ataków słownych, deprecjonujących twoją osobę, godzących w twoje dobre samopoczucie. Ostatecznie, kiedy stwierdzisz, że nie masz zamiaru dalej kontynuować rozmowy na takim poziomie, możesz oddalić się fizycznie. Zrób to równie asertywnie czyli podziękuj zamiast przepraszać i zasugeruj, że to chyba nienajlepszy moment na rozmowę. Zapowiedz ciąg dalszy, w bardziej sprzyjającym momencie.
I zapamiętaj, że…
Jeśli ktokolwiek powiedział do ciebie, że „grzeczne dziewczynki się nie złoszczą” lub że „złość piękności szkodzi”, to wiedz, że są to przekonania, które ograniczają twoją swobodę wyrażania najbardziej pierwotnej ludzkiej emocji, jaką jest złość. Kiedy nie możesz swobodnie wyrażać złości, nie możesz także w pełni otworzyć się na bezwarunkową miłość w stosunku do siebie.

 

O czym mówi twoja złość?

Słuchaj! Patrz! Poczuj! Zdecyduj! Działaj

 

[optinform]
Ania Czupryniak-Fabiniak
Follow Ania Czupryniak-Fabiniak:

Cześć, mam na imię Ania. Jestem pedagogiem zdrowia i pomagam kobietom zrobić przestrzeń dla emocji w życiu. Pokażę Ci jak zadbać o higienę psychoemocjonalną, jak zaakceptować zróżnicowane stany emocjonalne i odkryć własne zasoby osobiste, do dokonywania zmian w nawykach. Nauczę cię radzić sobie z emocjami na co dzień i będę wspierała Twoje starania na ścieżkach autoempatii.

  • Aniu, tytuł Twojego artykułu przypomniał mi wspaniałą lekcję życia, którą dostałam od mojego 2,5-letniego synka, który widząc, że się wściekam i słysząc, że mówię do mojej córki: „Jestem zła”, z przejęciem w głosie mówił: „Mamo, Ty nie jesteś zła. Ty jesteś dobra!” Z czasem te jego słowa zaczęły działać, jak przycisk pauzy między bodźcem a zbyt gwałtowną reakcją, o czym pisał w swojej książce „7 nawyków szczęśliwej rodziny” Covey.

    Myślę, że po części problem z akceptacją złości wynika u wielu z nas z tego, że w języku polskim epitet „zła” to zarówno nazwa określająca stan emocjonalny, jak i cechę, która jest niezbyt chlubna. Teraz staram się częściej zamieniać „Jestem zła”, na „Czuję złość/wściekłość/zdenerwowanie/irytację/frustrację” etc. Języka emocji trzeba się uczyć – i nazw emocji, i tego, co one nam mówią o nas i naszych potrzebach :). Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuję za rzetelne przedstawienie konstruktywnych sposobów wyrażania złości.

Pozostańmy w kontakcie

ryzyko
Chcesz otrzymywać aktualne informacje? Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI tej strony.

FreshMail.pl