FreshMail.pl

Jak poczuć się wygodnie z samą sobą?

with Brak komentarzy
Zimno. Rdzawa jesień tupnęła nogą a ludzie od razu zawinęli się w ciepłe płaszcze i wełniane szale. Na głowę nasunęli duże czapy i można by odnieść wrażenie, że to jesienne otulanie, to wyraz empatycznej troski o siebie. Siedzisz właśnie w kawiarni, nad ulubioną latte i dostrzegasz, jak czasem wiatr odchyli postawione kołnierze, dzięki czemu można zauważyć czyjś nieśmiały uśmiech lub ciepłe spojrzenie przechodnia.

 

Rób to, co robiłaś zawsze, tylko z większą autoempatią

 
Kiedy rozmawiam z Kobietami, najczęstszą, zauważaną przez nie emocją, (bo doskwierającą na co dzień, bardziej od innych) jest ZŁOŚĆ. A największą tęsknotą w życiu jest - POCZUCIE SPEŁNIENIA rozumiane jako bycie szczęśliwą. Na pytanie - czym jest dla Ciebie szczęście ? - Kobiety wymieniają różne rzeczy, które brzmią równie enigmatycznie jak wyznaczenie celu życiowego "chcę być szczęśliwa".
Tymczasem w świadomym życiu, w którym pragniesz odczuwać poczucie spełnienia, trzeba zatroszczyć się o konkretne działania.  Które pomogą Ci osiągnąć pewien  stopień doświadczeń, dzięki którym odczujesz:
- że możesz efektywnie realizować trudne zadania z humorem i zapałem a nie irytacją
- że masz energię i motywację do pielęgnowania własnej pasji zamiast z ironią odnosić się do własnych wyborów
- że troszczysz się o to, co sprzyja dobremu samopoczuciu zamiast pomijać ten aspekt, jako mniej znaczący.

 

W zdecydowanej większości czasu, nie masz chwili, na ulubioną latte, wypijaną w spokoju i na zauważanie, z jaką delikatnością rozpływa się wewnątrz twojego układu pokarmowego. Nie zatrzymujesz zbyt często (albo nigdy) swojej uwagi, na informacji jaka kryje się za tym, jakie emocje wzbudza w tobie ta trwająca chwila. Bo to wymaga wylogowania się z pełnionych ról. Bycia ze sobą i dla siebie. Ze swoimi myślami, potrzebami i emocjami, bez wyrzutów sumienia i bez cywilizacyjnego stresu.
Tymczasem w życiu bywamy stale w trybie ON.  Być, to dziś mieć informacje i to jak najszybciej aktualizowane. 
Jeżeli umysł ludzki jest , w nieustannym stanie podprogowego napięcia, stres przed niczym go nie ostrzega. Ale może za to pobudzić organizm do wytworzenia zmian chorobowych.
 

Autoempatia to pierwszy krok do zdrowia

 
Jakiś czas temu otrzymałam mail, od Kariny. Pisała w nim o tym, że dotychczas uważała, że nie warto nikogo obciążać sobą. Swoimi trudnymi uczuciami, zwłaszcza. Uważała, że jak człowiekiem targa złość albo smutek, to lepiej je wypłakać lub wykrzyczeć w samotności. Tyle, że Karina rzadko bywa sama ze sobą. W domu mieszka z mężem, który ma bardzo stresującą pracę, więc Karina nie chce mu „dokładać”.  W pracy ma zespół, który na nią liczy i najwyraźniej oczekuje od niej pozytywnego nastawienia, zwłaszcza w obliczu „nadciągającego armagedonu, przed oddaniem projektu”. Karina często zagląda też do siostry, która właśnie została mamą i bez jej wsparcia, załamałaby się (tak mówi Karinie, za każdym razem, szlochając w słuchawkę telefonu).
W sumie Karina „nie ma czasu” aby zajmować się tym, co czuje. Przekonywała mnie w mailu, że to nawet dobrze, że jest taka zabiegana a jak już coś ją trawi od środka – jakiś dołek albo myśl o tym, że chyba zgubiła siebie, w tym biegu, to bierze mopa i myje podłogi, w całym domu…
Wczoraj dostałam mail, w którym Karina pisze, o tym, że nie radzi sobie z wybuchami złości. Odkryła, że drażnią ją niepozmywane naczynia w zlewie, do tego stopnia, że ostatnio potłukła je wrzucając z impetem kubek z herbatą, na piętrzący się stos. Zrobiła to w reakcji na ciepło jakie zawrzało w niej podskórnie, zaraz po wejściu do kuchni. Była w tym zachowaniu nutka premedytacji i coś na kształt puszczenia zapory. Fala emocji wylała się i przelała czarę. Karina miała później wyrzuty sumienia. Zawstydziła się swojej reakcji i zaczęła się zastanawiać, dlaczego tak postąpiła.

 

Jak myślisz, dlaczego niektóre kobiety tłuką niepozmywane naczynia?

 
Wbrew pozorom, nie dlatego, że nie lubią ich zmywać.  I wierzę, że zdajesz sobie sprawę z tego i nie muszę cię przekonywać, że kiedy kobieta nie lubi zmywać naczyń, to po prostu tego nie robi lub kupuje zmywarkę. A kiedy je z premedytacją tłucze, chodzi o to, że dociera do niej prawda o czymś ważnym dla niej. Co umknęło jej uwadze albo co zostało zamiecione pod dywan. O jakości życia, które wiedzie. O tym, czego jej brak, za czym tęskni, o czym chciałaby opowiedzieć, co przeżyć i o tym, czego potrzebuje najbardziej – poczucia, że żyje własnym, szczęśliwym życiem, w którym może być sobą.
Zadziwiające, jak wiele kobiet pragnie być sobą i czuć się szczęśliwymi, ale nie dopuszcza do siebie informacji, że to często oznacza rezygnację, z dotychczasowych przyzwyczajeń. Także dotyczących nawyków, pod wpływem emocji.

 

 

Chcesz poczuć się ze sobą wygodnie?

Dołącz do kursantek kursu online dla Kobiet

W 56 dni do siebie

Wyznacznikiem jakości naszego życia jest to, w jaki sposób radzimy sobie z emocjami. 

 
Kobiety zdobywają najważniejsze dla siebie doświadczenia, kiedy stają przed koniecznością rozwiązania określonych problemów. Problemem Kariny okazał się stres, który ignorowała. W jej przypadku nadmiar odpowiedzialności i spraw, które „tylko ona mogła załatwić” wiązał się z rosnącym przeciążeniem układu limbicznego. Na zewnątrz wszystko wydawało się być dopięte na ostatni guzik, a wewnętrznie Kariną targała rosnąca frustracja.
Stres to zespół różnych, czasem  ambiwalentnych uczuć, które warto dostrzec i nazwać, żeby ulżyć układowi limbicznemu. To tylko pierwszy, ale istotny krok, w autoempatii. Przyznanie się przed samą sobą, do odczuwania emocji, uspokaja i tym samym pozwala na bardziej świadomą ich regulację. Świadome rozpracowanie stanu uczuć odbywa się w procesie. Proces niesie ze sobą także ból, opór, racjonalizację, niemoc, bezsilność, poczucie opuszczenia i wiele, wiele innych obezwładniających stanów emocjonalnych.
Tym, co najszybciej można dostrzec jako efekt pracy z emocjami, jest reakcja ciała. Jego rozluźnienie, słabnące objawy stresu, związane z układem wegetatywnym, takie jak płynny oddech czy głębszy sen. Jednocześnie zanim zbudujesz trwałe nawyki dbania o własne emocjonalne zasoby, prawdopodobnie potrzebna będzie ci zmiana w organizacji układu codziennego dnia. Tak abyś mogła w nim, realizować priorytetowe potrzeby bez wyrzutów sumienia, że kogokolwiek obarczasz sobą.

 

Autoempatia jest dobrem luksusowym, na które kobiety rzadko sobie pozwalają.

 
Kiedy poczujesz się ze sobą wygodnie, nauczysz się z łatwością wyznaczać priorytety w kontekście tego, czego potrzebujesz naprawdę, do tego by czuć się szczęśliwą. To ułatwia komunikację z innymi, bo pozwala na jasne wyrażanie własnych oczekiwań i konfrontowanie ich z potencjałem i możliwościami innych. Mówiąc wprost, wyeliminujesz ze swego otoczenia osoby, które działają na ciebie toksycznie i przy których nie masz szans na rozwój. Niektórzy zmienią swoje zachowanie względem ciebie, jeśli dostrzegą, że w ten sposób mogą przyczynić się do twojego szczęścia. W ten sposób łatwo zorientować się, z kim zacieśniać więzi a z kim ograniczyć kontakt. Chyba znasz to powiedzenie, że „jeszcze się nie urodził ten, co by wszystkim dogodził”. Ty też nie musisz. Możesz, jeśli bardzo tego pragniesz. Tylko, na miłość boską, nie zapominaj o sobie! Odważ się na ten luksus zatroszczenia się o siebie, zauważenia siebie, nie na chwilę ale na stałe.

Autempatia pozwala ci poczuć się wygodnie ze sobą a innym z tobą

 
Bycie wobec siebie czułą i troskliwą wymaga przekroczenia pewnego społecznego tabu, które brzmi: to egoizm tak zajmować się sobą.
Kobiety unikają wszelkich przejawów bycia posądzaną o egoizm lub histerię. Dlatego w końcu tracą kontakt z tym, co jest spójne z nimi, czego oczekują, pragną, co je frustruje, etc; Wpadają w pułapkę chaosu emocjonalnego.
 
Karina od początku stąpała po kruchym lodzie, własnych schematów. Realizowała potrzebę przynależności do określonych ról, w życiu.
  1. Czy przynależeć, to oznacza, zapominać o sobie? Nie, ale u wielu kobiet, działa taki schemat, jak u Kariny.
  2. Czy przynależeć to oznacza, być zawsze w trybie ON, dla innych? Nie, ale kobiety zastanawiają się, czy nie zostaną uznane, za egoistyczne „zołzy”.
 
Bycie zołzą kojarzy się z niemiłą egoistką, dlatego większość kobiet uznaje, że bycie zołzą jest niemiłe dla innych. Bycie miłą jest natomiast społecznie pożądane i wgrywane w wewnętrzny program kobiet wraz z przekonaniem, że „złość piękności szkodzi”. O złości pisałam TUTAJ.
Tymczasem zdrowa przynależność zaczyna się od bycia sobą. A jedyną osobą wobec której warto być miłą zawsze, jesteś ty sama. Bez tego milowego kamienia, na własnej drodze, jakim jest świadomość autentycznej siebie, wszystko co będziesz przeżywała, będzie jedynie dopasowaniem się do roli według schematów, które być może panowały w twojej rodzinie od pokoleń albo które są odpowiedzią, na czyjeś oczekiwania.
Pytanie, czy tego właśnie chcesz dla siebie? Czy chcesz stale dopasowywać się i nie czuć się w pełni sobą szczęśliwą? 
Ania Czupryniak-Fabiniak
Follow Ania Czupryniak-Fabiniak:

Cześć, mam na imię Ania. Jestem pedagogiem zdrowia i pomagam kobietom zrobić przestrzeń dla emocji w życiu. Pokażę Ci jak zadbać o higienę psychoemocjonalną, jak zaakceptować zróżnicowane stany emocjonalne i odkryć własne zasoby osobiste, do dokonywania zmian w nawykach. Nauczę cię radzić sobie z emocjami na co dzień i będę wspierała Twoje starania na ścieżkach autoempatii.

Ania Czupryniak-Fabiniak
Latest posts from

Pozostańmy w kontakcie

balloons-1615040_960_720Czy wyrażasz zgodę,
na otrzymywanie aktualności dotyczących tej strony?

FreshMail.pl