FreshMail.pl

Skąd przychodzi miłość?

with 7 komentarzy
Nie jest łatwo napisać tekst o miłości tak, żeby nie wyszła z tego ckliwa historyjka, rodem z telenowel. Dlatego długo rozmyślałam na temat tego, w jaki sposób mam napisać ten artykuł.
I doszłam do wniosku, że zrobię to najlepiej, jak potrafię na ten moment.
Bo melodia każdego, przepełnionego miłością, serca, jest nie tylko informacją o pragnieniach i tęsknotach, ale daje też powiew świeżości na aktualną rzeczywistość.

 

MIŁOŚĆ niejedno ma imię…

 

Dlatego też nie zaliczam jej do emocji automatycznych ani nawet uczuć uświadomionych. To raczej pewien proces psychiczny, który pomaga w sposób pozytywny budować relacje.
Kiedy ktoś mówi mi, że ma problem z miłością, zawsze nasuwa mi się stwierdzenie, że to jest raczej problem natury emocjonalnej, związany z relacjami. Najczęściej z relacją z samą sobą.
Procesy psychiczne jakie dzieją się w trakcie budowania miłosnej relacji, mają podłoże w neuroprzekaźnikach i z pewnością są także skutkiem zmian hormonalnych. Już sam stan zakochania wiąże się z uruchomieniem podobnej mieszanki hormonalnej, jak w przypadku stresu lub strachu. Ma to jednak dobroczynne działanie. Wówczas to tworzą się nowe pętle neuronalne w mózgu. Co dzieje się za sprawą m.in.: dopaminy. Tymczasem oksytocyna, wazopresyna i serotonina, nie dość że ugruntowują ten stan podwyższonego pogotowia hormonalnego, to jeszcze stwarzają efekt przywiązania i poczucia szczęścia. Za pobudzenie erotyczne odpowiada testosteron i w dużej mierze to on wpływa na komunikację w relacji miłosnej. Jego dawka reguluje poziom intymności.
Od biologicznej strony, wszystko jest zatem zmierzone i zbadane. I chociaż bardzo chciałybyśmy czasem wierzyć w magię i trzepot skrzydeł miłosnych aniołów, prawda jest taka, że miłość to rodzaj decyzji. Decyzja stanowi zobowiązanie do zaangażowania się i zmobilizowania sił aby zrealizować potrzeby. Zorientowanie na potrzeby sprzyja poczuciu spełnienia i motywuje do szukania źródeł trudności. A także sposobów ich pokonywania.

 

A zatem decyzja.

Decyduję się kochać i być kochaną. Otwieram swoje ramiona na przyjęcie wszystkich znamion miłości, każdej jej fazy i najdrobniejszej zmiany, którą wniesie w moje życie. Owszem zostałam pobudzona do podjęcia takiej decyzji przez szereg neurobiologicznych bodźców, ale efektem końcowym jest moja decyzja – podejmuję wyzwanie i wychodzę naprzeciw miłości. Kieruję się intencją dążenia ku dobrostanowi w moim życiu. Przyjmuję postawę uważności wobec relacji, której miłość dotyczy. Zachowuję się jawnie, ufnie i serdecznie aby zbudować bliskość. Realizuję się poprzez otrzymywanie i dawanie w zgodzie z tym czego potrzebuję. Jestem wdzięczna za to, co czuję i wobec tego, co miłość przynosi dla mnie.
Zdecydowałam się dążyć do szczęścia i spełnienia a miłość jest mi w tym pomocna. Dlatego nie boję się jej, tylko troszczę się o nią, pielęgnuję ją w sobie i wzmacniam. Jestem zaangażowana i pełna szacunku.

 

Według Ericha Fromma – miłość można porównać do sztuki. Bo podobnie jak choćby w malarstwie, najpierw poznajesz teorię, by móc przejść do praktyki.
Sztuką jest odkrywać, że kocha się nie za coś tylko za to, że ktoś jest. Sztuką jest kochać pomimo trudnych prób dla miłości i licznych przeszkód, po drodze. Sztuką jest z miłością komunikować się by wzniecać ogrzewający ogień a nie jedynie gasić niebezpieczne pożary.

 

Sztuką jest uświadomić sobie,

że to nie zmysły, ciało czy dusza

zawiadują naszymi relacjami miłosnymi,

tylko wolna wola.

 

 

[optinform]
Poznaj 4 sprawdzone sposoby na udane życie

 

Skąd przychodzi miłość? Gdzie i kiedy się zaczyna?

Miłość przychodzi z głębi ciebie.
Zaczyna się wtedy, kiedy dajesz sobie prawa i akceptację a nie tylko przywileje i tolerancję. Miłość, podobnie jak ty, nie lubi ograniczeń. Wyrazem buntu w miłości jest wszystko to, co jej zaprzecza i co powoduje, że ty sama, nie czujesz się w jej obliczu dobrze.
Nawet kiedy stwierdzisz, że „masz problemy z miłością” a tak się składa, że jesteś singielką, to wcale nie oznacza, że miłość jest tutaj problemem. To nawet nie oznacza, że bycie singielką to problem. Oznacza to tyle, że oddaliłaś się od relacji z samą sobą. Zdecydowałaś się uwięzić miłość własną w czymś, co ma ci ją jedynie zastąpić. Zrobiłaś to pod wpływem automatycznych, niemal podskórnie zaszczepionych nawyków, przekonań, albo za czyimś egocentrycznym przewodnictwem. Dokonałaś pewnego wyboru.

 

Ale czy aby na pewno tego chciałaś?

 

Tymczasem wolna, dojrzała i rozwijająca miłość zaczyna się tam, gdzie kończy się uzależnienie od jakichkolwiek substytutów. Na przykład od różnego rodzaju nawyków, które miłości nie służą i mało z nią mają wspólnego. Od przekonań, które ograniczają ci drogę do miłości. Od ludzi, którzy wolnością nazywają egocentryzm a empatię mylą z litością.
Kiedy uwolnisz się od wszystkich substytutów, stajesz się gotowa aby przyjąć miłość. Jako wyraz twoich wartości i autentyczny obraz twojej troski o siebie.
Ta troska o samą siebie, to także wyraz miłości i wdzięczność za dar własnego życia.

 

 Polecam do przeczytania na później...

Kuferek wspomnień

 

Czym jeszcze jest miłość?

 

Może jest syntonią na poziomie wiedzy, świadomości i zaangażowania?
Może uśmiechem, który wystarczy za słowa?
Może dotykiem czułości lub spojrzeniem, od którego miękną ci kolana?
Albo jest codziennym ciepłym "dzień dobry", które wypowiadasz do siebie i świata?

 

Czym jest dla Ciebie?

Ania Czupryniak-Fabiniak
Follow Ania Czupryniak-Fabiniak:

Cześć, mam na imię Ania. Jestem pedagogiem zdrowia i pomagam kobietom zrobić przestrzeń dla emocji w życiu. Pokażę Ci jak zadbać o higienę psychoemocjonalną, jak zaakceptować zróżnicowane stany emocjonalne i odkryć własne zasoby osobiste, do dokonywania zmian w nawykach. Nauczę cię radzić sobie z emocjami na co dzień i będę wspierała Twoje starania na ścieżkach autoempatii.

  • Są w życiu sytuacje, kiedy emocjonalna samowystarczalność może mieć braki w swej strukturze. Dobrze jest mieć tego świadomość i nie czekać aż ktoś nam te braki uzupełni tylko szukać możliwości, w których możemy uzupełnić je same. Poprzez uważność wobec swoich potrzeb i dawanie sobie samej pełnego przyzwolenia, na ich zaspokojenie. Takie sytuacje są przeważnie etapem kryzysowym, trudnym ale dzięki któremu mamy szansę zbudować siebie w poczuciu, że wybieramy także bycie gotową, na przyjęcie czyjegoś wsparcia i pomocnej dłoni. Wtedy następuje naturalny etap wymiany.

    W relacji pełnej miłości, równowaga jest wtedy, kiedy masz świadomość własnych uczuć i własnych zasobów. Dzięki którym zaspokajasz swoje potrzeby ale jesteś też w pełni gotowa, by bez wyrzutów sumienia, przyjmować wsparcie w tym zakresie albo wspierać swojego partnera, kiedy z kolei on tego potrzebuje. Jesteś też gotowa, co niezwykle ważne, aby odmówić komukolwiek wsparcia, choćby na jakiś, nawet krótki, czas, kiedy nie czujesz się w pełni swoich sił emocjonalnych, aby wspierać. A równie świadomy partner jest w stanie to zrozumieć. Podejmujesz decyzję w poczuciu wolności emocjonalnej właśnie. W trosce o zachowanie higieny emocjonalnej, poszukiwanie równowagi, nie może odbywać się niczyim kosztem. Wymiana odbywa się w sposób naturalny i nikt nie czuje się wykorzystywany, albo sfrustrowany tym.

    Miłość jest procesem nieskończonym, bo nie dotyczy tylko i wyłącznie relacji z bliskimi nam osobami, ale właściwie przede wszystkim relacji z samą sobą. Jeśli jest to relacja jakościowo zrównoważona, to mamy poczucie wolności emocjonalnej, która jest niezbędna do budowania satysfakcjonujących związków. Na tej fundamentalnej relacji ze sobą samą, opiera się cały proces decyzyjny, w trakcie którego świadomie wybieramy czasem rezygnację z relacji, które nie dostarczają nam tej równowagi i wymiany, właśnie.
    Inna sprawa, że bardzo mało osób buduje swoje relacje w oparciu o taką jakość. Nie jesteśmy tego nauczeni od dziecka a w życiu dorosłym borykamy się często z doświadczeniami z przeszłości.

  • Im jestem starsza tym bardziej wierzę, że naprawdę można kochać drugą osobę dopiero wtedy , kiedy jest się emocjonalnie samowystarczalnym 🙂 Żeby się tam znaleźć najpierw trzeba być niezależnym. Ale jak ma się do tego teoria, że miłość to relacja wymiany, w której poszukujemy równowagi? 🙂 Ciężki temat…

  • Och i kizomba na koniec! 😀 <3 Szczerze mówiąc, tak często słyszę, że ktoś jest niewolnikiem własnych emocji i to one rządzą nim, a nie odwrotnie, że naprawdę dziwię się, dlaczego kiedy ludzie są źli, nie dają od razu komuś w nos (choć może faktycznie, niektórzy dają ;)). Myślę, że naprawdę trzeba głośno mówić o tym, że miłość to decyzja a nie impuls emocjonalny, którym możemy usprawiedliwiać różne zachowania, tłumacząc, że "przecież nie mamy wpływu na własne emocje". Jak to nie mamy? Jeśli nie panujemy nad emocjami, nie panujemy nad swoim życiem i nie kształtujemy go, ale płyniemy z prądem, tam, gdzie nas zawiedzie. I możemy wyjść z tego mocno poturbowani, a przy okazji poturbować innych. I w rzeczywistości to my będziemy za to odpowiedzialni, bo płynięcie z prądem to też decyzja.

  • Racja, ale nasuwa mi się jeszcze, że brak umiejętności to jedno a zmiana decyzji już podjętej to drugie. Jeżeli ktoś nie ma tych umiejętności, to będzie postrzegał miłość jako stan emocjonalny, który nim zawładnął.
    To tak, jak z osławionym losem, od którego jesteśmy rzekomo zależne. Są okoliczności, na które nie mamy wpływu, a mimo to żyjemy w nich i staramy się zaadaptować w sposób umożliwiający nam osiąganie dobrostanu. Poszukujemy motywacji i wsparcia, kiedy czujemy taką potrzebę i kiedy wiemy, że to może nam pomóc zrozumieć lepiej sytuację, w jakiej jesteśmy. W ten sposób z pełną świadomością podejmujemy wiele decyzji, które mają późniejszy wpływ na dalsze nasze życie. A jeśli brak jest tej świadomości, nie postrzegamy własnej odpowiedzialności w wielu sprawach, które nas dotyczą. Także w miłości i relacjach.

  • Miłość to decyzja. Widzę, że nie umiemy podejmować decyzji lub szybko się z nich wycofujemy. Całe szczęście są też tacy, którzy swoim życiem pokazują, że podjęli decyzję i są jej wierni 🙂

  • Ta odpowiedzialność, o której wspominasz, dotyczy w głównej mierze wzięcia odpowiedzialności także za samą siebie w relacjach z innymi. Decydując się na miłość w swoim życiu, buduję pozytywny obraz samej siebie we własnych oczach. W ten sposób jestem bardziej autentyczna w relacji z innymi, zwłaszcza tymi, którzy kochają mnie dlatego, że jestem a nie dlatego, że spełniam jakiekolwiek kryteria.

  • Mama sama w domu

    Miłość to decyzja- bardzo podoba mi się to stwierdzenie, ponieważ zawiera w sobie również odpowiedzialność za drugą osobę.

Pozostańmy w kontakcie

ryzyko
Chcesz otrzymywać aktualne informacje? Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI tej strony.

FreshMail.pl