FreshMail.pl

Dlaczego mężczyźni powinni płakać?

with Brak komentarzy
W męskiej emocjonalności, częściej ujawnia się deficyt ekspresji uczuciowej rodziców, wobec chłopca. Matki dorastających chłopców rzadko mówią im o uczuciach i nie rozmawiają z nimi na poziomie czułej komunikacji. Ten stan pogłębia wzorzec męskiej tożsamości – silny, nieustraszony, odważny, zwycięzca, który nigdy nie płacze.

 

Gniewne komunikaty stosowane przez mężczyzn to skuteczne, bo pobłażliwie traktowane przez kobiety, narzędzia wywierania wpływu. Zawstydzony mężczyzna, ma potrzebę odwrócenia uwagi od własnych uczuć i dąży do poczucia mocy poprzez agresję. Im większy stres, im mężczyzna czuje się mniej bezpiecznie, tym silniej reaguje złością.

 

Synku popłacz sobie – na zdrowie, na szczęście i na przyszłość!

Zanim chłopiec stanie się mężczyzną, jest niezwykle rozbudzony emocjonalnie. Słabiej radzi sobie z frustracją czy sprzeciwem a jego reakcje, znacznie częściej niż u płci przeciwnej, ulegają wahaniom. Dzieje się tak w wieku przedszkolnym. To jednocześnie etap, kiedy zaczyna się zbiorowe wywieranie presji na chłopca – „co ty beksa jesteś?” „nie bądź baba, nie becz”, „chłopaki nie płaczą”, etc; To poważny błąd, zepchnięcie emocji chłopca na bok. Ignorancja na tym poziomie, to pierwszy krok do nauczenia go, że jego prawdziwe uczucia są nie na miejscu. Nie są ważne. Nie ma sensu się nimi zajmować. A to z kolei rodzi wewnętrzny konflikt – „kiedy okazuję emocje, nie jestem facetem”.
Ja pozwalam mojemu synkowi płakać, rozczulać się nad sobą, przeżywać lęki i rozczarowania. Kiedy widzę jego gniew, dopytuję o powód. Przytulam go i całuję oraz mówię, że kocham go najmocniej na świecie. I że jest najważniejszym mężczyzną w domu, ale zaraz po tacie.
Jestem matką początkującego przedszkolaka, która przez pierwszy miesiąc, w ogóle nie zadała pytania: „jak było w przedszkolu?” Dlaczego? Bo widziałam po nim, że to są dla niego duże emocje. Czekałam i towarzyszyłam mu w ich przeżywaniu. A kiedy opowiadał sam z siebie, słuchałam w skupieniu. Dzięki temu wiem, przez którą panią prawie się zniechęcił do przedszkola, wiem którą panią lubi naśladować a także wiem, że uszczypnął kolegę. I widziałam jak to, co zrobił wstrząsnęło nim. Uszczypnął bardzo mocno i nie przeprosił ale całą drogę do domu, tłumaczył mi, że to jest jego najlepszy kolega. Widziałam, że dla niego to była równie przykra sytuacja, bo musiał zmierzyć się z uczuciami kolegi, dezaprobatą ze strony ulubionej pani i ze swoimi uczuciami.
Mierzył się samodzielnie ale nie był w tym sam.
Chłopców od lat zniechęca się, do wyrażania uczuć podkreślających bezbronność, takich jak strach czy smutek. Nie ulega wątpliwości, że to różnice w tzw.: uspołecznianiu chłopców i dziewcząt, wpływają na to, że z czasem chłopcy uczą się tłumić swoje emocje.
Zamiast uczyć chłopców współpracy (ryzyko przeżywania „miękkich emocji” ), uczy się ich rywalizacji, współzawodnictwa oraz wzmacnia się w nich cechy przywódcze. Zamiast pozwolić im przeżywać porażki, uczy się negowania własnych uczuć, na rzecz tych, które mają przynieść im korzyść.

 

Zimbardo, Eichelberger i Mellibruda o męskiej emocjonalności

 

Zimbardo, Eichelberger czy Mellibruda,  zauważają (każdy z osobna, w różnych swoich artykułach, które możesz poczytać choćby w Zwierciadle), że cały problem mężczyzn, którzy (rzekomo) „nie rozumieją kobiet”, opiera się na poglądach wdrukowanych w młodości.
Po pierwsze MATKA – czyli pierwsza kobieta w życiu każdego mężczyzny. Jej rola jest o tyle istotna, że w pewnym sensie buduje w swoim synu przekonanie o tym, jakie są lub powinny być kobiety. Jeśli jest silną babką, dającą radę ze wszystkim albo za wszelką cenę usiłującą za taką uchodzić, to jej syn zaczyna pojmować, że SILNA KOBIETA = MATKA. I chociaż taki typ kobiet pociąga w nim wrażliwe struny, bo czuje się przy nich bezpiecznie, to jednak skojarzenie z silną matką, blokuje go seksualnie. Jeżeli zaś MATKA była słabą i małą kobietką, łaknącą męskiej opieki i nie radzącą sobie, to mężczyzna koduje SŁABA KOBIETKA = MATKA.

 

Ta skomplikowana zależność wczesnych relacji i obserwacji, przy jednoczesnym braku emocjonalnym ojca, prowadzi mężczyzn drogą na skróty. Mężczyzna dojrzewa ale nie jest zintegrowany z własnym JA. Opiera swój byt o wdrukowane matryce. Nie szuka zmiany, nie analizuje sytuacji, nie pyta siebie o źródła. Szuka kobiet, które wypełnią braki, zmienią jego życie, bez zbytniego ingerowania w zmianę jego światopoglądu. Zadowolą się analizą tego, co wpłynie na jego lepsze samopoczucie i nie będą pytać w zasadzie o nic, co wpłynęłoby niekorzystnie na męskie ego. 
Mężczyzna taki udaje się często w świat wirtualny, bo w realnym coraz mniej sobie radzi. Z emocjami, ze stresem, z życiem… (statystycznie, mężczyźni częściej zapadają na choroby związane ze stresem, są podatni na uzależnienia oraz miewają zaburzenia natury emocjonalnej i krócej żyją )
W męskiej emocjonalności, najbardziej dominująca jest tendencja do przeżywania gniewu, za którym może kryć się lęk i poczucie żalu. Mężczyzna rzadko ujawnia żal, lęk czy smutek. Słynne „chłopaki nie płaczą” nauczyło mężczyzn automatycznego tłumienia „miękkich emocji” albo przekształcania ich w gniewne reakcje.

Rozżalony mężczyzna automatyzuje swoje reakcje:

> automatycznie przesuwając uwagę na coś innego
> wybuchem gniewu
> tłumieniem emocji poprzez dystans, zamrażanie emocji
> pozawerbalnie ujawniając stan emocji, np.: poprzez ton głosu
> somatyzacją napięcia emocjonalnego, np.: nadmiernie się poci, doznaje dolegliwości bólowych i sztywności mięśni
WIELU MĘŻCZYZN NIE ROZPOZNAJE U SIEBIE PIERWSZYCH SYMPTOMÓW ROZDRAŻNIENIA CZY IRYTACJI. TYM SAMYM TE LŻEJSZE FORMY GNIEWU WRACAJĄ ZE ZDWOJONĄ SIŁĄ, CZASEM W NIEADEKWATNYCH SYTUACJACH. MĘŻCZYŹNI DOŚĆ CZĘSTO ZAMIENIAJĄ LĘK NA GNIEW. 
To, że nie ma społecznego przyzwolenia na męską emocjonalność, nie przynosi niczego dobrego dla nas jako Kobiet i dla relacji.
Aby być szczęśliwym i spełnionym człowiekiem, potrzebna jest równowaga emocjonalna, wynikająca z zaspokojenia potrzeb i umiejętność dzielenia się sobą w relacjach. Otwartość ale i asertywność. Poczucie bycia autentycznym, ze swoimi słabościami i akceptacja tego stanu.
I w takim duchu przewodnim warto towarzyszyć małym chłopcom, którzy kiedyś będą mężczyznami – naszym synom.
A Ty masz syna? 
Ania Czupryniak-Fabiniak
Follow Ania Czupryniak-Fabiniak:

Cześć, mam na imię Ania. Jestem pedagogiem zdrowia i pomagam kobietom zrobić przestrzeń dla emocji w życiu. Pokażę Ci jak zadbać o higienę psychoemocjonalną, jak zaakceptować zróżnicowane stany emocjonalne i odkryć własne zasoby osobiste, do dokonywania zmian w nawykach. Nauczę cię radzić sobie z emocjami na co dzień i będę wspierała Twoje starania na ścieżkach autoempatii.

Pozostańmy w kontakcie

ryzyko
Chcesz otrzymywać aktualne informacje? Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI tej strony.

FreshMail.pl